girls-407685_382

Niech Twoja Pasja stanie się Twoim Biznesem, a Twój Biznes stanie się Twoją Namiętnością

Czy wiesz, że tylko jedna osoba na cztery zna swoje pasje i wypełnia nimi życie?

Zawsze byłam niespokojnym duchem, w związku z czym robiłam w życiu różne rzeczy zanim udało mi się wyszukać to, co daje mi największą satysfakcję.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że podczas trwających wiele lat poszukiwań świat, a raczej Wszechświat na swój dziwny sposób prowadził mnie za rękę. Czuję się jakbym cały czas otrzymywała znaki, zupełnie jakbyśmy grali w „ciepło-zimno”.

Im dalej zdarzało mi się w życiu odbiegać od tego, co jak sądzę, jest moim przeznaczeniem, tym dziwniejsze znaki otrzymywałam. Na przykład kiedyś, jeszcze na moich pierwszych studiach, uczyłam angielskiego prywatnie. Pewnego razu, oczekując na zapłatę, która zwyczajowo następuje po każdej lekcji, usłyszałam od ojca mojej uczennicy:

– Spokojnie, pani profesor – tak zwykł mnie nazywać, ze sporą dozą ironii – pieniądze są u mnie bezpieczne. Zapłacę, jak się trochę uzbiera, bo co to za praca, gdy człowiek od razu dostaje pieniądze! – Normalna, chciałam odpowiedzieć, ale nie zdążyłam, bo na jednym niemal tchu dodał:

– Zapraszam panią do łazienki – osłupiała posłuchałam i zanim zdążyłam pomyśleć stałam w małej blokowej łazience między moim „pracodawcą”, a wielką leżącą w wannie rybą.

– Oto troć – ciągnął bez skrępowania mój „przełożony”, tonem najnormalniejszej w świecie pogawędki, jednocześnie odsłaniając rozbebeszony brzuch troci – Troć jest rybą słodkowodną, którą można złapać u ujścia Wisły do Bałtyku…

Ledwo udało mi się stamtąd wyjść bez konieczności dotykania brzucha troci, a już znalazłam się kolejnym dziwnym domu, gdzie matka piątki dzieci, z których trójka znajdowała się pod moją opieką miała zwyczaj przechadzać się naga, odziana tylko w rajtuzy i rozwiewający się szlafrok… A nie była niestety, ani zgrabna, ani powabna. Za to dosyć szybka. Może myślała, że jest niewidzialna?

Zupełnie inaczej prezentują się znaki, kiedy w moich poczynaniach podążam drogą pasji – czyli robię to, co w danym momencie przynosi mi najwięcej satysfakcji. Ponieważ temat pasji, inspiracji i natchnienia zawsze był bliski memu sercu, nie mogłam na swej drodze nie spotkać Janet Attwood, autorki Testu Pasji. Janet jest niezwykłą osobą, która między innymi przeprowadziła wywiady z setką oświeconych mistrzów. Podróżuje po świecie, by inspirować ludzi, aby odnajdywali swoje pasje i zgodnie z nimi układali swoje życie.

Zanim zdarzyło mi się Ją spotkać, już dawno wiedziałam o Jej pracy. Dlatego cudownym zrządzeniem losu wydało mi się, kiedy ni stąd ni zowąd zjawiła się w Bergen, moim ówczesnym miejscu zamieszkania. Najdziwniejsze było to, że ta światowej sławy inspiratorka, przyzwyczajona do przemawiania przed kilkutysięczną publiką za najwyższe stawki, nagle zjawiła się w małym norweskim miasteczku, by spotkać się z garstką dwunastu osób i za śmieszną kwotę poprowadzić dla nas całodniowe warsztaty.

Ponieważ marzyłam o tym, by Ją spotkać już od ponad roku, poczułam się jakbym to ja Ją tam ściągnęła. Zwłaszcza, że nikt inny z zebranych tam osób nawet o Niej nie słyszał… Przyznam się szczerze, że korzystałam z Jej narzędzia Testu Pasji już od ponad roku, poczułam więc, że zdecydowanie powinnam zrobić certyfikat. Z przyjemnością myślałam o spędzeniu kilku dni w towarzystwie tej niesamowitej damy.

Na oko widać, że droga prowadząca mnie do inspirowania innych, usiana była korzystnymi zbiegami okoliczności. Jednak ostateczne potwierdzenie tego, że jest to odpowiedni wybór nastąpiło w drodze na warsztaty w Oslo. Już podczas lądowania zorientowałam się, że czeka mnie ciężka szkoła życia, gdyż wylatując z wyjątkowo suchego i jak zwykle dość ciepłego zimą Bergen nie wzięłam pod uwagę, że na ogół w Norwegii zima wygląda nieco inaczej… Z rosnącym przerażeniem spoglądałam to na moje materiałowe półbuty, to na pokrytą grubą warstwą śniegu płytę lotniska. Szanse na odmrożenie całkiem spore – zwłaszcza, że jak dotrę na miejsce, będę musiała spędzić w mokrych butach cały dzień.

Mimo czarnych wizji przedzierania się przez zaspy w moich wiosennych butach, nie traciłam dobrego humoru. Jest to podstawa wszelkiej manifestacji (dowiedz się więcej). Na początek okazało się, że zamiast tłuc się pociągiem do centrum Oslo, tam przesiadać i szukać transportu do hotelu, w którym znajdował się kurs, mogę zwyczajnie przejść się pod dachem do autobusu, który jechał bezpośrednio na miejsce, na dodatek za połowę ceny. W autobusie okazało się, że jestem jedyną pasażerką. Kiedy zbliżaliśmy się do miejsca przeznaczenia poprzez zimowy krajobraz, szacowałam optymistycznie straty, jakie poniosę brnąc w śniegu po kolana przez około kilometr od przystanku, gdy nagle kierowca, który do tej pory specjalnie mnie nie zaczepiał, oznajmił:

– Czy będzie w porządku, jeśli wysadzę Cię pod drzwiami hotelu? –bez kitu. Autobus dowiózł mnie bliżej niż zrobiłaby to niejedna taksówka.

Podczas warsztatów usłyszałam, że nasze pasje są jak okruchy chleba, które wyznaczają nam drogę przez życie. Odnajdywanie pasji nie jest procesem trudnym, żmudnym i dostępnym tylko niewielu. Każda z Was może odkryć w życiu wielkie pasje, wystarczy, że zaczniecie zwracać uwagę na to, co zwyczajnie sprawia Wam przyjemność. Najlepiej od razu zrobić listę tych czynności lub stanów i codziennie oddawać się im jak najczęściej, dopisując kolejne pozycje w miarę jak będą się pojawiać. No bo jaki niby jest sens robienia tego, czego się nie lubi? Jeśli Twoje uczucia i wszystko wokół podpowiada Ci, że dana czynność nie przyniesie Ci frajdy, uwierz mi, coś w tym jest.

Stopniowo z rzeczy, które lubisz, zaczną się wyłaniać takie, które, kochasz, uwielbiasz, a w końcu i takie, które byłabyś skłonna nie tylko wykonywać za darmo, ale nawet i dopłacić. Jeśli zacznie ogarniać Cię uczucie nieważkości i stracisz poczucie czasu – bingo! Znalazłaś swoją pasję. Od tego momentu będziesz już wiedziała, że zrobisz wszystko, aby móc oddawać się jej jak najczęściej.

Co dalej? Teraz popracujemy nad tym, jak możesz robiąc to co kochasz, zarobić kupę kasy.

Polecane Artykuły